Panie dziękuję Ci że stworzyłeś świat piękny i bardzo różny (...)
pozwól o Panie
żebym rozumiał innych ludzi inne języki inne cierpienia
a nade wszystko żebym był pokorny (...)

ZBIGNIEW HERBERT   
MODLITWA PANA COGITO   
foto_b1foto_b2foto_b3
 

Wiktor Wołkow, Siano, Białystok 2011.

ks_siano_male_sNajnowszy album fotografii Wiktora Wołkowa, jednego z najbardziej znanych i uznanych na całym świecie polskich fotografików, specjalizującego się w fotografii pejzażu i przyrody Polski północno-wschodniej.

„Siano" to album tematyczny o świecie, którego już nie ma. Przez niemal pół wieku Wiktor Wołkow fotografował podlaskie stogi siana, brogi, łąki, fury zwożące siano z pól, łodzie-pychówki wyładowane sianem i buszujące w sianie boćki. Powstała z tego przepiękna, pachnąca sianem, poetycka opowieść o Podlasiu, a także - a może przede wszystkim o tym - jak kończy się i jak zaczyna zupełnie inny świat, epoka...
Koncepcję, wybór zdjęć i opracowanie graficzne „Siana" przygotował Andrzej Strumiłło, związany z Podlasiem malarz, grafik i rzeźbiarz. W albumie - oprócz fotografii Wiktora Wołkowa - znalazły się też, napisane specjalnie do albumu, teksty - komentarze Edwarda Redlińskiego, Sokrata Janowicza, Jana Leończuka, Ireny Matus, Mirosława Kobeszko i Ewy Pirożnikow, a wstępem album opatrzyli Andrzej Strumiłło i Adam Sieńko.

Album powstał dzięki wsparciu finansowemu oddziału Lotto w Białymstoku.

                                                 O albumie:

siano_17czerw_part1-19_maly
siano_17czerw_part1-21_maly
siano_17czerw_part2-16_maly
siano_17czerw_part1-25_maly
siano_17czerw_part2-11_maly
siano_17czerw_part2-12_maly
siano_17czerw_part2-1_maly

WOJCIECH KOWALCZUK, KIEROWNIK DZIAŁU ETNOGRAFII MUZEUM PODLASKIEGO W BIAŁYMSTOKU

„Na kliszach fotograficznych Wiktor Wołkow utrwalił powtarzany od wieków, coroczny cykl pozyskiwania siana (...). Na początku lat 90. ubiegłego wieku, wraz z modernizacją produkcji rolnej i hodowlanej, z podlaskich łąk bezpowrotnie zniknęły malownicze widoki stogów i brogów wypełnionych sianem. Pozostają na fotografiach, które są nie tylko artystyczną, pełną nostalgii interpretacją podlaskiego krajobrazu, ale też znakomitą etnograficzną dokumentacją - ftograficznym opisem tradycyjnych, wielowiekowych sposobów gospodarowania wsi północno-wschodniej Polski."

ANDRZEJ STRUMIŁŁO

„Oglądając monochromatyczną fotografię Autora, czuję zapachy traw słońcem ogrzewanych, słyszę brzęczenie owadów, przypominam ludzi utrudzonych, czasy dzieciństwa i młodość. Czuję sprężystą materię pod stopami i źdźbła pod kocem. Widzę głowy koni, które odeszły na łąki Elisium, pochylone nad wieczną zielenią..."

Siano jak lilija

„Urodziła nas matka dziesięcioro, z tego aż siódemkę pod Baranem lub Bykiem. Kiedyś, naiwnie, napisałem, że rodzice tak planowali ciąże, żeby mama była już zdolna – po porodzie – do wiosennych robót w gospodarstwie. Oczywiście, przesadziłem z tym „planowaniem". O naszych narodzinach bowiem decydowało nie planowanie, nie rodzice, ale – siano.
Oto z początkiem lipca, po zwiezieniu siana do stodoły i do brogu przy stodole, przybywały rodzinie dwie sypialnie letnie – nadziemne, pachnące, przewiewne. Rodzice zostawiali więc podrastającą, kłopotliwą trójkę w ciasnych łóżkach i szli na bróg. Tak, właśnie tak: siedmioro z nas poczęli w lipcu i sierpniu – gdzie?
Na sianie.
Teraz wiem, skąd u mnie tyle sentymentu do siana (...)."

EDWARD REDLIŃSKI, fragment tekstu z albumu „Siano"

Siano od początku świata

„(...) Siano nie tylko żywiło. Pora sianokosów weseliła duszę i serce, zwłaszcza w młodzieńcze mężnienie. Eros bosko działał. W niedzielne popołudnie buszowały tańce, na gumnie gziła się kawalerka i przyzywająco popiskiwały dziewczyniska. Pożary się nie zdarzały, nie było bowiem w modzie palenie papierochów - machorka uchodziła za domenę dziadków (babcie w ogóle nie ćmiły). Moje eskapady w poszukiwaniu narzeczonej nigdy nie kończyły się w łóżku, lecz, zniemożony tanecznymi hołubcami, nocowałem w jakiejś, rozwartej na oścież, stodole, w siennym tamoj zakątku. Oblubienica nie dawała się wciągnąć w miłosne zapasy, w lepszym razie wystarczył buziak. Takie to były obyczaje, dziwne przy dzisiejszym burdelstwie. Erekcji sprzyjał gęsty aromat sianka otóż. Smutno mi Boże, kiedy patrzę na zarastające obecnie krzakami łąki czy znikające w młodolasach pola. Pokolenie wnuków przestaje rozumieć pojęcie siana. Znika oto cywilizacja spokojnej wsi, nasuwa się cywilizacja zgiełkliwego miasta. Nie trafia się siano na asfalcie... (...)"

SOKRAT JANOWICZ, fragment tekstu z albumu „Siano"

Projekt i wykonanie magicGate.pl